czwartek, 22 lipca 2010

Spacerek



Dzisiaj postanowiliśmy zabrać kociaste na spacerek. Dla Kamili to miał być pierwszy spacerek w życiu:) Wojtek został ubrany w szelki, a następnie wyłożył się dostojnie pod drzwiami, czekając aż reszta towarzystwa będzie gotowa do wyjścia. Dla Kamilki już ubranie szelek było trudnym przeżyciem, ale smycz okazała się urzeczywistnieniem wszystkich koszmarów. W pewnym momencie przerażona kotka wyrwała się i zaczęła biec po domu, a ta nieszczęsna smycz ciągnęła się za nią. Kotę złapaliśmy, uspokoiliśmy i jakoś na ten dwór zabraliśmy.

Na dworze nastąpiło spotkanie z dwoma obcymi kotami. Wojtek, standardowo, posyczał na nie ostrzegawczo, one na niego też. Kamila, jako że to maluch jeszcze świata ciekawy, z kotami się obwąchała przyjacielsko. Największy zabawę zafundował nam Wojtek. Najpierw chodził sobie wkoło dostojnie i z królewską miną, jak to on,a w momencie kiedy zobaczył przed sobą Kamilę... nasyczał na nią! Na własną przyszywana siostrę, z którą w domu się bawi i którą codziennie myje! Najwyraźniej jej nie poznał. Po ostrożnym obwąchaniu uznał, że mała nie stwarza zagrożenia.

Po powrocie do domu ponownie nastąpiło uważne i ostrożne obwąchanie Kamili, w celu sprawdzenia autentyczności, no bo przecież nierozgarnięci duzi mogli niewłaściwego kota do domu przynieść! Test wypadł na korzyść Kamili, a po chwili oba futra spały w najlepsze, odpoczywając po wyczerpujących przygodach:)

1 komentarz: